Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział V
- A może zrobimy sobie wycieczkę? - zaproponowała bez większego przekonania w glosie Duża. Nadal leżała na czerwonej rękawiczce służącej jej za posłanie.
Żabka odstawiała na stolik naparstek, z którego piła sok malinowy i podbiegła do Dużej.
- O tak, chodźmy na podwórko!
- Byłyśmy już tam tyle razy - ziewnęła Duża i uklepała rękawiczkę. - Na podwórku nie ma nic ciekawego.
- To może wybrałybyśmy się na deptak? - szepnęła Pucka, podchodząc do laluś. - Tam przecież jeszcze nie byłyśmy...
- Zwariowałaś? Nie słyszałaś, co mówiła mama Zuzki? I to tyle razy? Że tam jest niebezpiecznie, że rowerzyści, że trzeba przejść przez ulicę?! - wrzasnęła Żabka.
- Ale stamtąd jest blisko do sklepu - wtrąciła Różyczka. Z wrażenia miała rumieńce. - Sklep... Co prawda spożywczy, ale zawsze sklep - westchnęła. - Bo ja nigdy, ale to przenigdy nie byłam w sklepie - dodała.
- Oj, mam pomysł. - Duża, raz dwa, stanęła na sznurkowych nóżkach, złapała Różyczkę za sznurkową rączkę i pociągnęła w kierunku schodów prowadzących na parter domu.
Pozostałe lalusie ruszyły oczywiście za nimi. Duża zatrzymała się dopiero przy płóciennej torbie, która leżała obok drzwi kuchennych.
- Wskakuj tam - powiedziała do Różyczki. - Słyszałam, że mama Zuzki wybiera się dziś na zakupy. No, co tak stoisz?
- Boję się - szepnęła Różyczka.
- Co ty! - Pucka aż podskoczyła, tak była przejęta. - Będziesz w sklepie, tak jak chciałaś.
Różyczka zrobiła głęboki wdech i ukryła się w torbie, a lalusie wróciły na górę.
- Ale tej Różyczce dobrze - wzdychała Pucka.
- Ale ty masz pomysły - cmokała z podziwem Żabka.
- Ale wy dziewczyny przesadzacie - mówiła skromnie Duża, choć w głębi duszy była bardzo dumna z siebie. - Wróci Różyczka, to nam wszystko opowie.
Różyczka, bardzo rozczochrana, pojawiła się w pokoju po około dwóch godzinach. Bez słowa wzięła grzebień od lalki Julki i zaczęła się czesać.
- Czemu nic nie mówisz? Jak było na zakupach? - spytała Żabka. - Czemu jesteś taka... taka pognieciona?
- Czemu jestem pognieciona?! - wrzasnęła Różyczka. - Bo na zakupach nie byłam z mamą Zuzki, tylko z jej tatą. W warzywniaku. Ale nic nie widziałam.
- To skąd wiesz? - dopytywała się Pucka.
- Skąd? - powiedziała słodko Różyczka. - Opowiedziały mi o tym ziemniaki, wielka kapusta i jabłka, które mnie dosłownie przygniotły!
c.d.n.
tekst: Beata Ostrowicka
ilustracje: Iwona Cała
Ryba to czy nie? - komiks
Jak to możliwe, żeby ryba nie umiała pływa? Chcecie wiedzieć? Koniecznie przeczytajcie komiks.
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział...
Od pewnego czasu lalusie kłóciły się ze sobą o drobiazgi, obrażały o byle co. Lalki i Miś Kleofas mieli już tego...
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział...
Lalusie przebierały nóżkami co sił. Biegły z górki, za nimi na sankach nadciągał Kleofas. Jego pasiasty szalik...
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział XI
Lalusie siedziały na parapecie i z zazdrością patrzyły na Kleofasa, który stał przed lustrem i wiązał na szyi muszkę w...
Nogi stonogi - komiks
Czy łatwo się zorientować w kwestii nóg, gdy jest się stonogą? Zobaczcie i przeczytajcie sami!
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział X
Lalusie, już w piżamach i koszulach nocnych, leżały pod kocykiem na wielkiej poduszce, która służyła im za posłanie, i...




