Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział XII
Lalusie przebierały nóżkami co sił. Biegły z górki, za nimi na sankach nadciągał Kleofas. Jego pasiasty szalik fruwał, pompon na czapce podrygiwał. Na drzewach skrzył się śnieg, świeciło słońce, sroki, wiewiórki i zające z zaciekawieniem przyglądały się temu całemu zamieszaniu.
- Na pewno będziemy pierwsze na dole! - sapała Duża. - Musimy. Dziewczyny, szybciej.
- Już nie mogę! - Pucka oddychała szybko, miała czerwone policzki i marzyła tylko o tym, żeby gdzieś wygodniej usiąść, a jeszcze lepiej, położyć się.
- Musisz - powiedziała twardo Żabka i złapała ją za sznurkową rączkę. - Biegniemy, już niedaleko. Uwaga! Szyszka. W prawo, prawo.
- Z drogi śledzie, Król Kleofas Najpiękniejszy jedzie! - wrzasnął misiek i wyprzedził zziajane lalusie.
- To na nic. - Różyczka przystanęła i poprawiła czapkę. - Kleofas będzie pierwszy na dole. Wygrał zawody, wygrał ostatni, świąteczny piernik. Która z was - popatrzyła surowo na pozostałe lalusie - wymyśliła te bezsensowne zawody?
- Ty - pisnęły trzy lalusie. - Powiedziałaś, że jesteśmy szczuplutkie, to szybko zbiegniemy! Kleofas po świętach znowu przytył, na sankach za bardzo nie umie jeździć, więc piernik na pewno my wygramy. Tak mówiłaś.
- Aaaa, rzeczywiście - Różyczka zmieszała się. Ale nie za bardzo. - Cóż, jak widać, pomyliłam się, ale przynajmniej zafundowałam wam...no, nam, wspaniałą wycieczkę. Pięknie jest, prawda?
- Pięknie - przytaknęła Duża i kichnęła. - I zimno.
- Tamta wiewiórka do nas macha - zaszeptała naraz Pucka. - Tamta, obok drzewa. Dziwna ta wiewiórka. Wiewiórka, a macha.
- A my nie dziwne? Sznureczkowe lalusie na górce? - prychnęła Różyczka i energicznie odmachała. - Uśmiecha się. Chyba chce, żebyśmy podeszły. To idziemy.
Lalusie ruszyły. Pucka, która bardzo się bała, cały czas chowała się za Dużą.
- Tak sobie pomyślałam - odezwała się wiewiórka - że może mnie odwiedzicie? Mam orzechowe ciasto, orzechowe lody...
- Jasne, jasne! - Pucka aż podskoczyła z radości. - Orzechowe lody, mniam, mniam.
- A gdzie mieszkasz?- spytała Żabka.
- Tam - wiewióreczka wskazała na najbliższe drzewo. - Niedaleko. Ale wysoko. Dziesiąta gałąź.
- Damy radę - powiedziała Pucka z przekonaniem. - Dużo masz tych lodów?
- Dużo - zaśmiała się wiewiórka. - A co z waszym kolegą?
- A nic - uśmiechnęła się Różyczka. - Na sto procent jest już w domu i kończy jeść piernik.
- Też mam pierniki - dodała wiewiórka, a lalusie zapiszczały z radości.
c.d.n.
tekst: Beata Ostrowicka
ilustracje: Iwona Cała
Ryba to czy nie? - komiks
Jak to możliwe, żeby ryba nie umiała pływa? Chcecie wiedzieć? Koniecznie przeczytajcie komiks.
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział...
Od pewnego czasu lalusie kłóciły się ze sobą o drobiazgi, obrażały o byle co. Lalki i Miś Kleofas mieli już tego...
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział XI
Lalusie siedziały na parapecie i z zazdrością patrzyły na Kleofasa, który stał przed lustrem i wiązał na szyi muszkę w...
Nogi stonogi - komiks
Czy łatwo się zorientować w kwestii nóg, gdy jest się stonogą? Zobaczcie i przeczytajcie sami!
Lalusie. Opowiadania dla dziewczynek. Rozdział X
Lalusie, już w piżamach i koszulach nocnych, leżały pod kocykiem na wielkiej poduszce, która służyła im za posłanie, i...
Nieznane przygody Mikołajka - Tapety
Jeśli lubicie Mikołajka i jego przygody, teraz możecie mieć tapetę z ulubionym bohaterem na swoim ekranie. Wystarczy kliknąć i...




